27 kwietnia

Zastanawiam się, czy można zbudować coś bez jakiejś głównej części. Trzonu, zrębu, kadłuba. Takie drzewo bez pnia, ciało bez korpusu – same kończyny, głowa. Chodzą mi takie chore pomysły po głowie i nijak nie mogę poskładać ich w całość. Jakże zmrozić do kupy choćby najpiękniej wykonane części, jeśli nie ma podstawy, do której można by je było przytwierdzić? Tkwi we mnie przekonanie, że to się nie uda. Nie wiem jak mam wyjść z tego impasu. Albo znajdzie się pomysł na tę główną, brakującą część, albo zacznę ręce i głowę siłą kleić do którejś z rąk. Powoli zbliża się sesja, czas na nadpobudliwą kreatywność. Brr, już nie mogę się wprost doczekać.


About this entry