2 września

Lubię zasypiać gdy za oknem pada deszcz.

Ciemność, w jakiej pogrążony jest pokój, pozbawia przedmioty konturów, pozwalając zauważyć tylko kilka największych kształtów. Czuję się wtedy, jakbym leżąc w łóżku został zamknięty w wielkim pudełku, które dryfuje gdzieś przez niezmierzoną przestrzeń, w ciemności symbolicznie rozpraszanej przez kilka nielicznych, zagubionych blasków ukradkiem wślizgujących się przez otwarte okno, wypełnionej tylko deszczem i jego chłodnym zapachem. I nie ma nic poza mną, nie ma świata, nie ma domu i drzew za oknem, nie ma ludzi i samochodów kluczących odległymi ulicami miasta, którego nie ma także. Kształty wypełniające ten świat otulającego umysł deszczowego szumu to jedynie moje myśli. Sennie wspominam i niespiesznie wyobrażam świat, albo i jego niezobowiązujący brak, bezpiecznie odpływając w nicość, wkraczając w szum, stając się częścią szumu. Mógłbym dryfować tak wiecznie.


About this entry